Młody naukowiec musi mieć pasję
Opublikowano 03.02.2023 08:06


Rozmowa z dyrektorem Szkoły Doktorskiej Politechniki Koszalińskiej, dr hab. inż. Dariuszem Lipińskim, prof. PK

– Powiedzmy na początek na czym polega działalność Szkoły Doktorskiej. 

– Szkoła Doktorska organizuje i monitoruje proces kształcenia doktorantów. Program kształcenia przygotowuje do uzyskania stopnia naukowego. Ten cykl wynosi 48 miesięcy. Kończy się złożeniem rozprawy doktorskiej.

– Czym zatem różni się Szkoła Doktorska od istniejących wcześniej studiów doktoranckich?

– Do 2019 r. uprawnienia do doktoryzowania uzyskiwały wydziały. Wtedy uczelniane jednostki organizowały studia doktoranckie i w ten sposób mogły realizować proces związany z kształceniem młodych naukowców. Teraz zajmuje się tym uczelnia, która organizuje kształcenie doktorantów, powołując szkołę doktorską. Może ona przygotowywać doktorantów w ramach wielu różnych dyscyplin naukowych.

Trzeba jednak pamiętać, że ten proces nie przypomina kształcenia, które większość kandydatów pamięta z okresu studiów I czy II stopnia. Kolokwia, zbieranie zaliczeń, egzaminy – jeśli ktoś ma takie wyobrażenie o szkole doktorskiej, to powinien je odrzucić. Słuchacz nie jest studentem. On staje się młodym pracownikiem nauki. Przy czym kryterium, które przesądza o zaliczeniu do tej grupy osób, wcale nie jest wiek. Ci ludzie są młodzi, bo dopiero wchodzą w obszar działalności naukowej. Czują potrzebę porządkowania wiedzy, wyjaśniania zjawisk, sugerowania sposobów rozwiązywania problemów naukowych. Oni muszą czuć potrzebę podjęcia badań naukowych.

– Kto określa tematykę tych badań?

– To zespoły naukowców pracujących w ramach poszczególnych dyscyplin naukowych określają tematykę badawczą. Kandydaci do szkoły doktorskiej mogą wybrać spośród zagadnień te, które ich szczególnie interesują. Mogą też sami przedstawić problem, którego wyjaśnieniem chcieliby się zająć. W każdym razie, wszystko zaczyna się od określenia problemu naukowego – ważnego zagadnienia, które warto zgłębiać. Jeśli mieści się on w obszarze dyscyplin, w których doktorantów przygotowuje nasza Szkoła Doktorska, to można podjąć kształcenie.

– Zakres dyscyplin, w których kształci Szkoła Doktorska, ostatnio się zmienił.

– Zmienił się dość istotnie. Całkiem niedawno zakończył się bowiem w Polsce proces ewaluacji czyli wartościowania pracy naukowej. I rzeczywiście jest tak, że oprócz nauk inżynieryjno-technicznych, które zawsze stanowiły główny profil kształcenia na studiach doktoranckich na naszej uczelni, pojawiły się także nauki społeczne. Mamy uprawnienia do doktoryzowania w dyscyplinach: ekonomia i finanse oraz nauki o polityce i administracji. A dzięki niedawnej decyzji Ministerstwa Edukacji i Nauki uzyskaliśmy też uprawnienia w dziedzinie sztuki, w dyscyplinie: sztuki plastyczne i konserwacja dzieł sztuki. Z punktu widzenia Szkoły Doktorskiej i całej uczelni, ważne jest żebyśmy mieli pełną reprezentację dyscyplin naukowych. To ułatwi rozwój osobom, które wybiorą naszą Szkołę Doktorską, uczelni natomiast pozwoli budować zespoły naukowe.

– Kto może zostać doktorantem? Trzeba mieć na koncie dorobek naukowy?

– Do Szkoły Doktorskiej przychodzą kandydaci z różnym doświadczeniem. Czasem są to młodzi ludzie bezpośrednio po studiach. Mają sporą wiedzę teoretyczną, ale ich dorobek zawodowy jest jeszcze niewielki. Zgłaszają się też osoby, które studia ukończyły już jakiś czas temu, ale są mocno osadzone w problematyce, mają dorobek i mogą go zaprezentować. Przy rekrutacji zwracamy więc uwagę na różne elementy, odpowiednio je punktując: chodzi o wykształcenie i jego zgodność z dyscypliną naukową, ocenę na dyplomie, znajomość języka i uzyskane dodatkowe kwalifikacje. Oceniany jest wstępny konspekt projektu badawczego. Najważniejszym elementem rekrutacji jest chyba jednak rozmowa kwalifikacyjna, która pozwala nam ocenić stopień przygotowania kandydata do działalności naukowej. Bo to jest istota pracy nad rozprawą doktorską.

– W jaki sposób zorganizowana jest ta praca?

– Kształcenie i praca naukowa przebiegają dwutorowo. Jedna część to udział w zajęciach: w wykładach, seminariach. Dla adeptów nauki to okazja do poszerzenia wiedzy, poznania metod pracy naukowej, odkrycia technik, które można wykorzystać we własnej pracy badawczej. Zadania związane z procesem kształcenia są jednak elementem uzupełniającym. Liczba godzin w porównaniu ze studiami I czy II stopnia nie jest duża. Najważniejsza jest praca naukowa – prowadzenie badań, przygotowanie publikacji, udział w konferencjach. Przewodnikiem w tej pracy jest promotor.

To, co odróżnia Szkołę Doktorską od dawnych studiów doktoranckich, to sformalizowany sposób prowadzenia badań naukowych. Każda osoba przyjęta do Szkoły Doktorskiej już na pierwszym roku opracowuje indywidualny plan badawczy, czyli rozpisany na poszczególne semestry harmonogram badań naukowych, które będzie realizować przez cztery lata. A my skrupulatnie śledzimy postępy w pracy naukowej. Jedna z najważniejszych ocen następuje po zakończeniu drugiego roku.

– Drogą do rozwiązywania bardzo konkretnych problemów naukowych jest doktorat wdrożeniowy. Na czym polega ten sposób uzyskania stopnia naukowego?

– Chodzi o przygotowanie rozprawy doktorskiej, której wyniki można wdrożyć, a więc zastosować w działalności firm. Pracę nad tą rozprawą wspiera przedsiębiorstwo, w którym występuje wymagający rozwiązania problem naukowy. Drugą stroną jest zespół naukowców z uczelni, który może koordynować badania zmierzające do rozwiązania problemu naukowego. Najważniejszy jest oczywiście doktorant, który jest gotów podjąć się badań i przygotować na ten temat rozprawę doktorską. Na czas przygotowywania rozprawy doktorant powinien zostać zatrudniony przez firmę. Prowadzi badania pod opieką promotora naukowego z uczelni oraz opiekuna wyznaczonego przez firmę. Jedna z naszych słuchaczek pracuje nad takim doktoratem. Jej praca będzie dotyczyć zastosowań metrologii w ocenie jakości procesów technologicznych.

Czym musi się cechować kandydat na doktoranta?

– Powinien mieć niezwykłą ciekawość świata. I jeśli rzeczywiście tak jest, to działalność naukowa nie będzie stanowić dla niego żadnego problemu.

Nie chodzi nawet o to, by stale siedzieć przy biurku, by coś czytać czy pisać artykuły, albo prowadzić badania w laboratorium, a potem analizować ich wyniki przy użyciu komputera. Trzeba żyć problematyką naukową: myśleć o tym, jak ją analizować, jakie badać obszary, jakich używać metod. Możemy tym zajmować się przez cały czas: jadąc pociągiem, spacerując, czy nawet idąc na zakupy.

– Trzeba więc mieć pasję?

– Bez tego trudno wyobrazić sobie pracę naukową. Jeśli ta praca staje się koniecznością, przestaje sprawiać przyjemność. Wtedy coraz trudniej jest prowadzić badania. Kiedy jednak praca badawcza wynika z pasji, zainteresowań, to cztery lata Szkoły Doktorskiej biegną bardzo szybko. I często z żalem trzeba podjąć decyzję o zakończeniu pracy nad dysertacją, bo jest już wystarczająco dużo materiału, by problematykę naukową opisać i zaprezentować. Pozostaje niedosyt, zawsze jest jeszcze coś do zrobienia. I bardzo dobrze, bo nauka się nie kończy. Warto ją kontynuować, warto zgłębiać badane zagadnienie, wchodzić w nowe obszary wiedzy.

– Jakie przywileje ma słuchacz Szkoły Doktorskiej?

– Głównym przywilejem jest możliwość rozwoju zainteresowań i pracy naukowej. Możliwość rozwijania pasji z reguły wymaga wyrzeczeń – trzeba poświęcić czas, albo ponieść koszty.

A w Szkole Doktorskiej jest trochę inaczej - bezpieczniej. Bo każdy z doktorantów obligatoryjnie otrzymuje stypendium w wysokości 2667,70 zł. Po zakończeniu II roku i otrzymaniu pozytywnej oceny śródokresowej przez komisję stypendium wzrasta do kwoty 4109,70 zł. W przypadku osób, które posiadają orzeczenie o niepełnosprawności, stypendium jest odpowiednio wyższe.

W wielu miejscach poza Polską podjęcie studiów pierwszego czy drugiego stopnia, rozpoczęcie pracy nad doktoratem w Szkole Doktorskiej pociąga za sobą koszty i to często niemałe. U nas jest inaczej. A dodatkowym przywilejem jest to, że po uzyskaniu doktoratu cztery lata studiów zostają wliczone w poczet okresu składkowego do emerytury.

– Czy słuchacz może korzystać ze wsparcia w prowadzeniu badań?

– Nasi doktoranci mogą korzystać z wiedzy i doświadczenia zatrudnionych w Politechnice Koszalińskiej nauczycieli akademickich. Mogą korzystać z pracowni i laboratoriów, którymi dysponuje uczelnia. Co ważne, są programy badawcze, z których środki są dedykowane wyłącznie dla doktorantów i takie, które obejmują zespoły naukowe, w których pracują doktoranci. To świetna ścieżka rozwoju. W ramach grantu mamy bowiem możliwość realizowania badań naukowych, a przy okazji budujemy doświadczenie, które może być wstępem do zatrudnienia na uczelni.

Kształcenie w Szkole Doktorskiej umożliwia też wyjazdy na seminaria i konferencje naukowe. Nasi doktoranci jeżdżą na konferencje krajowe i międzynarodowe, podczas których mogą poznawać wyniki pracy badaczy zajmujących się podobną problematyka, ale też prezentować wyniki swoich badań i uzyskiwać zwrotne informacje co do ich jakości.

– Pierwsi absolwenci są już prawie przed metą.

– Też na nich czekamy. Z formalnego punktu widzenia oni skończą naukę we wrześniu 2023 roku. Liczymy jednak na to, że pierwsze gotowe rozprawy wraz z pozytywnymi opiniami promotorów spłyną pod koniec roku akademickiego. Zakończenie kształcenia w szkole doktorskiej nie jest jednak równoznaczne z nadaniem stopnia doktora. By tak się stało doktorant musi złożyć wniosek do rady dyscypliny naukowej, która ma uprawnienia do nadania stopnia naukowego doktora. Zakładamy więc, że pierwsze obrony rozpraw – po uzyskaniu pozytywnych recenzji - odbędą się w ostatnich miesiącach 2023 roku.

Rozmawiał: Jarosław Jurkiewicz 


Szkoła Doktorska Politechniki Koszalińskiej

Istnieje od 2019 roku. Ma uprawnienia do kształcenia doktorantów w sześciu dyscyplinach: w dziedzinie w nauk inżynieryjno-technicznych, w dziedzinie nauk społecznych oraz w dziedzinie sztuki. 

Więcej: https://www.tu.koszalin.pl/szkoladoktorska

Zdjęcia: Adam Paczkowski/Politechnika Koszalińska